poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 1- Każda historia ma swój początek

                     
                          Bywa, że jesteś pusty i przybity i po prostu musisz dać sobie radę. 
                                         Nie możesz odejść. Musisz się z tym zmierzyć.
Kelsey POV:
                          Wpatrywałam się tępo w krajobraz widoczny za szybą samochodu. Nazywam się Kelsey Jones, mam 18 lat i właśnie przyleciałam do Wielkiej Brytanii,do Stradford, mojego rodzinnego miasta. Kiedy miałam 12 lat moja mama dostała niezwykle korzystną propozycję pracy zagranicą, nie winię jej za wyjazd. Jestem jej wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobiła, nie było nam łatwo bez taty. Mój brat Ashton został tutaj, strasznie mi go brakowało. Cieszę się z powrotu do domu, spotkam starych przyjaciół, poznam nowych.

-Wszystko w porządku skarbie?- zapytała moja mama siedząc za kierownicą auta.
-Tak, po prostu się zamyśliłam.
-Nie martw się wszystko będzie dobrze.
Wymusiłam na sobie uśmiech. To nie tak, że nie chce tu być po prostu czuję się tu obco. Właśnie podjechałyśmy pod nasz nowy dom. Był to duży, dwu piętrowy budynek w białym kolorze, był skromny ale bardzo uroczy.
-Kochanie wejdź do środka ja zaparkuje auto.

                         Otworzyłam duże, drewniane drzwi, a moim oczom ukazał się piękny salon połączony z kuchnią, znajdowała się tam ogromna kanapa, fotele i sporych rozmiarów telewizor. Kierowałam się w stronę schodów, przechodząc obok kuchni zauważyłam dużą wysepkę na jej środku, wszystko było takie jasne i śliczne. Będąc już na górze otworzyłam pierwsze lepsze drzwi, moim oczom ukazała się sypialnia urządzona w ciemnych, ciepłych kolorach, domyśliłam się, że to sypialnia mojej mamy.
                         Wycofałam się z pokoju, przeszłam w głąb korytarza do ostatniego z pokoi i pociągnęłam za klamkę. pokój był piękny a sądząc po wystroju należał do mnie. Pokój był kolory fioletowo czarnego, po prawej stronie znajdowały się drzwi, zapewne do łazienki. Miałam szeroki parapet, obok którego znajdowało się biurko, z prawej strony stało duże i zapewne wygodne łóżko obok którego była szafka nocna. Zobaczyłam też dużą szafę na ubrania, na przeciwko niej była toaletka a nad nią lustro, wszystko było w kolorze białym, dostrzegłam też kilka obrazów.

-I jak podoba ci się?-zapytała moja mam wchodząc do pokoju.
-Tak jest piękny, dziękuję.
-W porządku będę u siebie w pokoju, muszę rozpakować parę toreb. Jeśli chcesz możesz odwiedzić Ashtona, na pewno się ucieszy, pamiętasz drogę?
-Tak, jasne. Dziękuje- Kobieta uśmiechnęła się do mnie i wyszła z pokoju.

                                                                           ***

                         Postanowiłam, że odwiedzę brata, tak długo go nie widziałam. Ale najpierw pójdę się odświeżyć. Weszłam do pięknej łazienki, z torby wyciągnęłam kosmetyczkę, ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic.
                         Po skończonym prysznicu przewiązałam ciało ręcznikiem, wyszłam z łazienki i otworzyłam szafę. Był środek października ale było bardzo ciepło. Postanowiłam założyć krótkie dżinsowe spodenki, do tego szarą bluzkę na ramiączkach z zamkiem na plecach i moje białe converse'y. Do małej torebki wsadziłam telefon i chusteczki higieniczne. Moje sięgające do połowy pleców włosy zostawiłam rozpuszczone, mój makijaż składał się z podkreślonych rzęs, gdyż nie czułam większej potrzeby.
                         Zeszłam na dół po czym wyszłam z posesji. To dziwne, tak dawno tu nie byłam, ale nadal pamiętam drogę do domu Ashtona. Mijałam park, w którym bawiło się mnóstwo dzieci, były takie szczęśliwe. W końcu znalazłam się na ulicy, na której mieszkał mój brat. Nietrudno było przeoczyć jego dom, miał duży ogródek z basenem i pięknymi kwiatami. Stanęłam pod drzwiami i kiedy już miałam zapukać te same się otworzył. W progu stanął obcy mi chłopak. Było on wysoki, choć dla mnie wszyscy są wysocy mam niespełna 167 cm wzrostu, jednak on górował nade mną o jakieś 10-15 cm. Miał śliczne niebieskie oczy i brązowe włosy postawione do góry. Wpatrywałam się w niego a on we mnie. Dopiero po kilku sekundach się ocknęłam.

-Przepraszam, jest Ashton?- powiedziałam tak cicho, że nie byłam pewna czy mnie usłyszał. Od zawsze wstydziłam się chłopaków.
- Jasne już go wołam- powiedział uśmiechając się, po czym odwrócił się i krzyknął imię mojego brata. Ten pojawił się szybko przed wejściem.
-Mała? To naprawdę ty?-spytał nie dowierzając.
-Hej Ashton- powiedziałam po czym rzuciłam mu się w ramiona. Chłopak podniósł mnie i ob kręcił kilka razy wokół własnej osi. Po czym odstawił na ziemię.
-Myślałem, że będziecie później, kiedy przyjechałyście?
-Dzisiaj, od razu do ciebie przyszłam.
-Cieszę się, że cie widzę, strasznie tęskniłem. Ale ty wyrosłaś.
-Też tęskniłam- powiedziałam i znowu się w niego wtuliłam.
-Chodźmy do salonu- za proponował, ruszyłam za nim, kątem oka zauważyłam, jak chłopak, który otworzył mi drzwi zamyka je i idzie za nami wyraźnie zdezorientowany. Dom brata był ładny, i ogromny, mogłaby tu mieszkać cała rodzina, do tego ten basen.
-Poznasz moich przyjaciół- powiedział i pociągnął mnie na taras....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz