I już od teraz była jego, aby uzupełniać jego duszę, trzymać w ryzach jego potwory, być na dobre i na złe, wspierać, ratować i ciągnąć ku górze, za każdym razem, gdy grawitacja zawodziła, będzie jego lekarstwem.
I chociaż życie to nie bajka, po mimo tego, że będzie trudno, to on będzie powodem dla którego ona dalej będzie walczyć, powodem dla którego rano wstanie z łóżka, powodem dla którego będzie się uśmiechać. Ale wszystko ma swoją cenę, czy byli na to gotowi?
Kelsey POV:
Patrzyłam na chłopaka nie wiedząc co powinnam zrobić, nie chciałam, żeby się zdenerwował i zrobił krzywdę Calumowi.
-Muszę już iść- powiedziałam pośpiesznie do chłopaka.
-Wszystko w porządku?- zapytał z troską. Tak, po prostu chłopak na którym bardzo mi zależy, ale nie wiem, czy czuje do mnie to samo stoi właśnie przed nami i widział jak pocałowałeś mnie w policzek, wspomniałam, że jest szefem gangu i ma problemy z panowaniem nad swoją furią?
-Tak, jest ok, tylko spieszę się.- wysiliłam się na uśmiech.
-Ok, w takim razie do zobaczenia jutro.- powiedział odchodząc w przeciwną stronę. Jason zaczął kierować się w moim kierunku, był zły, jednak postanowiłam stawić mu czoła.
-Jason..- zaczęłam.
-To znowu ten typ, już raz go widziałem, jak kręcił się koło ciebie.- stwierdził zdenerwowany. Złość była widoczna gołym okiem. Jego piękne zielone oczy były teraz niemal czarne.
-To tylko kolega.- powiedziałam spuszczając wzrok.
-Patrz na mnie kiedy do ciebie mówię!- krzyknął gwałtownie łapiąc mnie za brodę.- Nie życzę sobie, żeby cię całował, czy obejmował, jasne?- zapytał przepełniony furią boleśnie wbijając mi palce w brodę.
-Dlaczego się tak zachowujesz? Przecież nawet nie wiem, czy mnie lubisz. O co ci chodzi?- zapytałam ze łzami w oczach .-To boli.- dodałam płaczliwie czując jak wzmacnia uścisk.
-Chcesz wiedzieć co do ciebie czuję?- zadał pytanie podnosząc do góry brwi.- Więc proszę- w tym momencie wpił mi się w usta, stałam otępiała, kompletnie się tego nie spodziewałam.
Tan pocałunek był inny niż poprzedni, nie był delikatny, tylko ostry i zaborczy, przekazywał mi nim wszystkie swoje emocje. Nie musiał długo czekać, aż zaczęłam go oddawać. Wkładałam w niego całe serce.
-Teraz już wiesz, co do ciebie czuję?- spytał odrywając się ode mnie.
-Ja... zależy mi na tobie Jason.- wyznałam cicho. Byłam nieśmiała, nie potrafiłam rozmawiać z chłopakami, zawsze palnęłam coś głupiego, ale przy nim nie martwiłam się tym, pomimo tego, że mnie onieśmielał, to czułam się przy nim dobrze.
-Wiem, mi też na tobie zależy, chociaż nie chciałem tego przyznać.- wyznał.
-Dlaczego?- zapytałam skanując jego idealną twarz.
-To dłuższa historia... ale skoro i tak miałem ci wszystko wyjaśnić... Ale porozmawiamy gdzie indziej.- stwierdził i ciągnąc mnie za rękę skierował się do auta. Otworzył przede mną drzwi, po czym sam wsiadł i odpalił silnik.
-Gdzie właściwie jedziemy?
-Zobaczysz na miejscu.- powiedział uśmiechnięty. Czy to oznacza, że oficjalnie jesteśmy razem?
***
Jason POV:
Obserwowałem jak dziewczyna z zaciekawieniem spogląda na krajobraz zza szyby samochodu, chciała rozpoznać okolicę. Kiedy dotarliśmy na miejsce kazałem jej zaczekać chwilę po czym otworzyłem przed nią drzwi i pomogłem wysiąść. Wziąłem ją za rękę i pokierowałem się w stronę dobrze mi znanej plaży.
-Boże, jak tu pięknie.- zachwycała się dziewczyna bacznie skanując swoimi brązowymi oczami otaczający nas krajobraz.
Znajdowaliśmy się na pięknej plaży, naprzeciwko nas było jezioro, w tafli którego odbijał się zachód słońca. Pociągnąłem Kelsey na pomost.
-Teraz możesz mnie pytać o co chcesz.- powiedziałem siadając na drewnianych deskach.
-Nie wiem od czego zacząć, chcę wiedzieć wszystko- zaczęła dziewczyna siadając obok.
-Nie martw się, mamy czas- stwierdziłem uśmiechając się zachęcająco.
-Ok, więc jak to się stało, że jesteś w gangu?
-A więc, kiedy byłem młodszy nie należałem do najgrzeczniejszych, dużo rozrabiałem, buntowałem się. Gdy miałem 8 lat moi rodzice się rozstali, zamieszkałem z matką oraz młodszym rodzeństwem. Mój ojciec nigdy nie powiedział dlaczego postanowił odejść od mamy, po prostu się z tym pogodziliśmy. Kiedy miałem 12 lat i przyjechałem do niego na wakacje wszystko mi wyjaśnił, powiedział o tym, że jest szefem gangu, że musiał rozwieść się, żeby chronić rodzinę, wyjawił też, że chciałby abym kiedyś go zastąpił. Byłem z tego dumny, w końcu byłem tylko głupim dzieciakiem, który uważał to za niezłą zabawę. Zaczęły się treningi, chodziłem na spotkania gangów i zaczynało do mnie docierać, że to nie jest takie proste jak myślałem wcześniej. Kiedy skończyłem 18 lat oficjalnie zostałem mianowany na szefa. To było coś wielkiego, mój ojciec wyjechał, musiał zająć się problemami w innej części kraju. Gang oficjalnie stanął pod moim dowództwem, mamy kontakty na całym świecie, ale wymaga to poświęcenia, dlatego tak bardzo staramy się chronić naszych bliskich- wyjaśniłem.
-Rozumiem, są w niebezpieczeństwie, ale co z twoim ojcem?- zapytała zerkając na mnie niepewnie.
-Jest we Francji, sprawuje władze nad kilkoma gangami stamtąd.- powiedziałem.
-A jak poznałeś chłopaków?- zapytała.
-Z Alexem, Chazem i Lukiem znaliśmy się już jako małe dzieci, każdy z nich miał inną sytuację rodzinną. Z resztą poznaliśmy się kiedy dołączyli do gangu, mieliśmy po 12-14 lat. Will był pod opieką jednego z przyjaciół mojego ojca, więc dużo czasu spędzaliśmy razem. Staliśmy się rodziną, w trudnych sytuacjach mogliśmy liczyć tylko na siebie, teraz jesteśmy jak bracia.- dodałem z uśmiechem.
-To wspaniałe.- skomentowała dziewczyna.- Czym się właściwie zajmujecie?- zapytała po chwili ciszy.
-Kelsey, to nie jest odpowiedni temat do rozmowy.
-Ale..- próbowała oponować.
-Posłuchaj.- zacząłem chwytając ją za dłoń.- Robimy różne rzeczy, nie ze wszystkich jestem dumny, ale jesteśmy w tym już bardzo długo i wiemy o co toczy się gra, z tego niema już bezpiecznego wyjścia. Ale nie masz powodu, aby się martwić, ok?- zapytałem patrząc w jej oczy.
-Ok.- pokiwała niepewnie głową.- Ale mam jeszcze jedno pytanie.
-Tak?
-Jason, czy ty... Czy ty kogoś zabiłeś?- zapytała patrząc w moje oczy. Co mam jej powiedzieć? Prawdę? A co jeśli ucieknie? Chce, żeby ze mną została. Potrzebuje jej. Ale nie mogę jej oszukiwać.
-Tak.- odpowiedziałem, była trochę zmieszana i zagubiona, na pewno się mnie boi.- Ale nie chcę, żeby to coś między nami zmieniło- dodałem.
-Między nami?- ożywiła się.- Czy to znaczy, że my.. no wiesz..- paplała robiąc się czerwona. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu.
-A chcesz tego?- zapytałem.
-Ja... tak, chcę.- odparła próbując ukryć rumieńce pod włosami.
-To dobrze, bo ja też. Nie chowaj się przede mną słońce.- podniosłem jej twarz tak, żeby na mnie spojrzała.- Jesteś piękna kiedy się zawstydzasz.
-Tylko wtedy?- zapytała nabierając pewności siebie.
-Nie, nie tylko. Zawsze jesteś śliczna, kiedy się uśmiechasz, kiedy płaczesz, kiedy wiatr rozwiewa twoje długie włosy, kiedy zamykasz się we własnym świecie intensywnie myśląc, kiedy mi się przypatrujesz myśląc, że tego nie widzę.- obserwowałem jak coraz bardziej się rumieni. - Zawsze jesteś piękna.- stwierdziłem zbliżając się do niej.
***
Kelsey POV:
Słowa Jasona sprawiły, że poczułam się jakby stado motyli wykonywało fikołki w moim żołądku. Czułam się jakby ktoś właśnie podarował mi gwiazdkę z nieba, czułam, że nic nie jest w stanie zmącić mojego spokoju. Jak bardzo się myliłam?
-O czym myślisz?- zapytał chłopak tuż nad moją głową. Siedziałam między jego nogami opierając się o klatkę piersiową.
-O niczym szczególnym, po prostu cieszę się chwilą.
-Naprawdę mi na tobie zależy- wyznał po chwili odwracając mnie w swoją stronę.- Chcę móc cię chronić, być przy tobie.- powiedział tuż przy mojej szyi. -Przytulać cię i całować.- dodał zostawiając na niej kilka pocałunków.- Chcę sprawiać, że będziesz się uśmiechać.- kontynuował, jednak kiedy jego usta dotarły do mojego dekoltu powrócił do całowania moich ust.
-Jason...
-Wiem skarbie- powiedział swoim męskim głosem napierając na mnie, co sprawiło, że teraz leżałam na pomoście a chłopak pochylał się nade mną.- Jesteś taka seksowna.- dodał. Tę piękną chwilę przerwał nam odgłos mojego telefonu.
-Przepraszam, to pewnie nic ważnego.- powiedziałam nie odrywając wzroku od jego oczu.
-Powinniśmy się zbierać- zaczął.- Może przenocujemy dzisiaj w moim domku nad jeziorem?- zaproponował patrząc na mnie z błyskiem w oczach.
-Ja, nie wiem.- jasne, że tego chciałam, ale co miałabym powiedzieć Ashtonowi?
-Nie daj się prosić.- wymruczał mi do ucha tym samym przyprawiając mnie o gęsią skórkę.
-Ok, powiem Ashowi, że śpię u Victorii.
-W porządku, a teraz zbierajmy się. -powiedział wstając i podając mi rękę.- Domek jest niedaleko.
Rzeczywiście, po niespełna kilku minutach dotarliśmy na miejsce, w międzyczasie napisałam do brata, że zostaje na noc u przyjaciółki, nie miał nic przeciwko. Stanęłam przed domkiem, chociaż wcale bym tak tego nie nazwała. Owszem, budynek był nieco mniejszy od willi w której mieszkali chłopacy, ale z całą pewnością nie był mały. Był niezwykle nowoczesny, biały z drewnianymi oraz kamiennymi dodatkami, widziałam ogromny balkon i taras, ogród, dostrzegłam basen oraz garaż i oczywiście duży podjazd, najlepsze było to, że znajdował się on z dala od ludzi, otoczony był lasami, więc panował tu całkowity spokój.
-Ty to nazywasz domkiem?- popatrzyłam na niego oszołomiona. Zmarszczył brwi nie wiedząc o czym mówię.- To jakaś pieprzona willa, chyba nie chcę wiedzieć skąd cię na nią stać.- wyjaśniłam. Chłopak zaśmiał się.
-Akurat pieniędzmi nie musisz się przejmować. -powiedział prowadząc mnie do środka.- Napijesz się czegoś? Może jesteś głodna?- krzyknął zapalając światła.
-Nie, dziękuję.- powiedziałam podziwiając przepiękne wnętrze.
-Na pewno? Nie wiem, czy wiesz, ale jestem świetnym kucharzem.- powiedział kiedy weszłam za nim do kuchni.
-Na pewno bardzo skromnym.- powiedziałam puszczając oczko do chłopaka opierającego się o blat.
-Oczywiście.- przytaknął.- Ok, to idź się odświeżyć. Na górze, pierwsze drzwi na lewo to łazienka, są tam ręczniki, a ja zaraz znajdę ci jakieś moje ciuchy do przebrania, a potem coś porobimy, ok?- powiedział podchodząc do mnie.
-Jasne.- uśmiechnęłam się.
-Ok, to zmykaj, a ja przygotuję coś na kolację- powiedział całując mnie w czoło. Wywracając oczami powędrowałam na górę.
Jeszcze zanim weszłam pod prysznic przypomniałam sobie o wiadomości, którą dostałam nad jeziorem. Podeszłam do telefonu, odblokowując go spostrzegłam, że numer jest zastrzeżony.
Gdzie jesteś śliczna? Tęsknię, lubię patrzeć na ciebie, kiedy o tym nie wiesz. Poruszasz się wtedy tak swobodnie. Rada na przyszłość, zasłaniaj rolety zanim zaczniesz się przebierać, nie chcę aby ktoś inny mógł na ciebie patrzeć. Jesteś tylko moja.
Co do cholery?
###
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Hej, co słychać? Jak obiecałam liczba komentarzy przekroczyła 5 i jest nowy rozdział =) Nie jestem z niego zadowolona, gdyż miał wyglądać kompletnie inaczej, no ale trudno. Następny pojawi się jak pod tym będzie 5 komentarzy. Co o nim sądzicie? Do zobaczenia ( mam nadzieję niedługo ;))
Ejj czemu kończysz w takim momencie to nie fair :-( jest mi smutno
OdpowiedzUsuńAle tak to rozdział zajebisty a końcówka zaskakująca
Boże nie mogę się doczekać następnego
Rozdział jak zawsze cudowny i słodki
Jason wreszcie się o nim czegoś
Kocham mocno
Trampka <3
Ps pomysł z komentarzami jednak był dobry wreszcie komentuja inne osoby
UsuńTrampka <3
Rozdział genialny
OdpowiedzUsuńJason <3
Michasia
Zajebiste <3
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Juska
Świetny :-)
OdpowiedzUsuńAle jedno ale nie chłopacy tylko chłopcy
Mrysiaaa ^^
świetny. Jasno jest taki słodki.
OdpowiedzUsuń