Cóż, wiecie co mówią, nienawiść wygląda jak każdy inny, dopóki się nie uśmiecha.
Kelsey POV:
Poruszyłam się niespokojnie na łóżku, po czym przetarłam oczy i cicho ziewnęłam. Spojrzałam na zegarek, który leżał na szafce nocnej- 5.30. Co? Tak wcześnie? Przecież do szkoły mam jedynie kilka minut drogi, a i tak Alex ma po mnie przyjechać. Jęknęłam głośno na samą myśl o pierwszym dniu w nowej szkole. Mój żołądek boleśnie się zacisnął.
Zwlokłam się z łóżka i przebrałam w krótkie, wygodne, dresowe spodenki i białą koszulkę z krótkim rękawem. Pójdę pobiegać, szkoda marnować tak ładnego dnia. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie moją uwagę przykuła kartka przyczepiona do lodówki:
Kochanie wrócę dzisiaj później, obiad masz w lodówce, wystarczy odgrzać.
Kocham Cię.
Mama
No tak, zawsze dużo pracowała, zazwyczaj całe dnie spędzałam sama, ale można się przyzwyczaić. Zgarnęłam klucze z blatu i popędziłam w stronę drzwi, wychodząc z posesji w oczy rzucił mi się pewien chłopak stojący po drugiej stronie ulicy. Był on wysoki i dobrze zbudowany, dziwnie wpatrywał się we mnie, a kiedy nasze spojrzenia się spotkały uśmiechnął się szelmowsko. Speszyłam się i postanowiłam go zignorować, nałożyłam słuchawki na uszy i ruszyłam w dół ulicy, jednak jeszcze na chwilę obejrzałam się przez ramię spotykając jego wzrok. Było w nim coś przerażającego, czułam jego spojrzenie, dopóki nie zniknęłam za zakrętem.
***
Przeglądałam się w lustrze poprawiając swoje krótkie, przecierane, jeansowe spodenki oraz szaro-niebieską bluzkę z krótkim rękawem z cyfrą 74, do tego założyłam niebieską katanę i moje krótkie białe conversey. Włosy puściłam wolno, były dzisiaj wyjątkowo proste, postawiłam na delikatny makijaż ograniczający się do pomalowanych maskarą rzęs oraz pudru. Wzięłam do ręki plecak i zeszłam na dół, lada chwila miał się pojawić Alex.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. To na pewno on. Zgarnęłam z miski stojącej na blacie jabłko i chowając je do plecaka skierowałam się do drzwi.
-Hej piękna- powiedział chłopak gdy tylko otworzyłam drzwi. Piękna? To takie miłe. Poczułam jak się czerwienię.
-Cześć Alex- uśmiechnęłam się delikatnie. Chłopak złapał mnie przed ramię i delikatnie pociągnął w stronę swojego auta. Na jego widok opadła mi szczęka. To Audi R8, nie żebym jakąś specjalnie się interesowała samochodami, ale ono musiało byś strasznie drogie, jakim cudem stać go na nie? Przecież jest tylko o rok starszy ode mnie i jeszcze nie pracuje.
-Hej, wszystko w porządku?- zapytał chłopak z troską.
-Tak, jasne. Jedziemy?- zapytałam. Chłopak jedynie się uśmiechnął i otworzył mi drzwi od strony pasażera.
Droga do szkoły minęła nam w miłej atmosferze. W między czasie chłopak podał mi adres, pod którym dzisiejszego wieczoru ma się odbyć impreza. Dowiedziałam się też kilku rzeczy o nim . Wiem, że mieszka razem z Willem, Mattem i jakimś kolegą w domu, gdzie ma się odbyć impreza, jest jedynakiem, ale przyjaciele są dla niego jak rodzina, z rodzicami rzadko się kontaktuje, gdyż daleko mieszkają. Z dnia na dzień coraz bardziej go lubię.
***
Kiedy dojechaliśmy pod szkołę. Alex zaparkował samochód przed szkołą i kazał mi zaczekać po czym wysiadł z auta i otworzył mi drzwi, uśmiechnęłam się w podziękowaniu kiedy pomagał mi wysiąść. Rozejrzałam się dookoła i stwierdziłam, że szkoła jest całkiem ładna i posiada duże boisko, wszędzie było pełno uczniów szykujących się do pierwszej lekcji, jednak zaprzestali swoich czynności, gdy tylko nas zobaczyli. Poczułam się niezwykle niezręcznie, o co im chodzi? Otrząsnęłam się z osłupienia, gdy mój towarzysz objął mnie w talii.
-Idziemy?- zapytał radośnie nie przejmując się innymi. Pokiwałam niepewnie głową- Masz już plan zajęć?
-Nie, najpierw muszę znaleźć sekretariat- uśmiechnęłam się przyjacielsko.
-Jest na drugim piętrze na lewo przy schodach.
-Dziękuję Alex- powiedziałam przystając przy schodach, wszyscy nadal się w nas wpatrywali.
-Nie masz za co mała- mała? To moje nowe przezwisko?- Poczekam na ciebie.
-Nie, nie musisz dam sobie radę- nie chcę, żeby czuł się za mnie odpowiedzialny.
-Jesteś pewna, bo to żaden problem- powiedział i wiem że był szczery.
-Tak, dam sobie radę.
-Ok, w takim razie widzimy się na imprezie?
-Tak, jasne.
-Do zobaczenie.
-Do zobaczenia- przyglądałam się jeszcze przez chwilę jak odchodzi, po czym ruszyłam w stronę sekretariatu.
***
-Dzień dobry, można?- zapytałam uchylając drzwi.
-Tak skarbie, zapraszam- powiedziała miła starsza pani siedząca za ogromnym biurkiem.
-Jestem nową uczennicą i miałam się tu zgłosić.
-Aha tak, ty musisz być Kelsey Jones, prawda?- zapytała z uśmiechem.
-Tak, to ja.
-Proszę, oto twój plan lekcji, masz już wszystkie książki?
-Tak, dziękuję- powiedziałam odbierając od niej karteczkę.
-Dobrze, więc życzę miłej nauki.
-Dziękuję, do widzenia- odparłam zamykając za sobą drzwi. Po całej szkole rozległ się głośny dźwięk dzwonka informującego o rozpoczęciu się pierwszej lekcji. Nawet nie wiem, gdzie znajduje się moja klasa.
-Hej, pomóc ci w czymś?-usłyszałam damski głos. Odwróciłam się i napotkałam śliczną dziewczynę z długimi blond włosami- Jesteś nowa, prawda?- pokiwałam niepewnie głową- Jestem Victoria, a ty?
-Kelsey- odpowiedziałam. Dziewczyna podeszła do mnie uśmiechając się przyjaźnie, złapała mnie za ramię i pociągnęła w stronę schodów.
-Co masz pierwsze?
-Historię z panem Jenkinsem.
-To świetnie- pisnęła uradowana, ile ona ma energii, jest taka pozytywna. Już ją lubię- Mamy razem historię, usiądziesz ze mną, a na następnej przerwie oprowadzę cię po szkole, może być?- zapytała z nadzieją.
-Ok, dziękuję- może ten dzień nie będzie taki zły.
-Chodźmy, on nielubi jak się spóźniamy.
Poszłyśmy schodami na górę, po czym Victoria otworzyła pierwsze drzwi na lewo.
-Dzień dobry- zaćwierkała słodko.
-Dzień dobry panno Moon, widzę, że przyprowadziła nam pani koleżankę- powiedział mężczyzna po 40, był wysoki i zadbany- Przedstawisz się nam?- zapytał i gestem ręki wskazał abym do niego podeszła. Kątem oka zauważyłam jak moja nowa koleżanka zajmuje miejsce w ławce. Stanęłam na środku sali patrząc na resztę uczniów - Powiedz nam coś o sobie- powiedział nauczyciel.
-Jestem Kelsey Jones i przeprowadziłam się tutaj z Francji- powiedziałam czując na sobie spojrzenia wszystkich zebranych.Chłopaki uśmiechali się chamsko i taksowali wzrokiem moją osobę, co było niezwykle krępujące, natomiast dziewczyny w ogóle nie zwracały na mnie uwagi, bądź obgadywały mnie między sobą.
-Dobrze Kelsey, zajmij miejsce.
Usiadłam obok Victorii, która pogratulowała mi wystąpienia. Pan Jenkins rozpoczął swój wykład zaznaczając, że muszę nadrobić część materiału. Moja nowa koleżanka zaproponowała, żebym usiadła z nią i jej przyjaciółką w porze lunchu, na co od razu się zgodziłam.
***
-Kelsey tutaj!- usłyszałam krzyk Victorii z drugiego końca szkolnej stołówki. Zaczęłam przedzierać się z moją sałatką do jej stolika- Hej, Kate to jest Kelsey, nowa.
-Cześć, jestem Kate- powiedziała śliczna brunetka wyciągając w moją stronę dłoń.
-Kelsey- powiedziałam siadając obok niej.
-Podobno przyjechałaś z Francji, ale nie masz akcentu- ciągnęła dziewczyna.
-Tak, bo pochodzę z Wielkiej Brytanii, mieszkałam tutaj kilka lat temu- wyjaśniłam.
-Aha, rozumiem- odpowiedziała uśmiechnięta.
Reszta lekcji minęła niezwykle szybko, Kate i Victoria to naprawdę świetne dziewczyny, cieszę się, że je poznałam. Po zakończonych lekcjach wracałam spokojnie do domu, kiedy nagle poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Zaczęłam się niepewnie rozglądać, kiedy już myślałam, że tylko mi się tak wydawało spostrzegłam tego samego chłopaka, który stał dzisiaj pod moim domem. Przestraszyłam się i przyspieszyłam kroku, bezpiecznie poczułam się dopiero gdy zamknęłam drzwi do mojego domu.
***
Umówiłam się z Ashtonem, że przyjedzie po mnie razem z Alexem, Willem i Mattem o 20.30. Stojąc przed lustrem poprawiałam swój makijaż, który składał się z błyszczących cieni na powiekach, rzęs pomalowanych czarną maskarą, oraz błyszczyku. Ubrana byłam w sukienkę sięgającą przed kolana, która opinała się na moim biuście, ale nie miała zbyt dużego dekoltu, jej górną część stanowiły cekiny w turkusowym odcieniu, na dole miała tiul, do tego czarne buty na obcasie, ale nie jakimś przesadnie wysokim i mała torebeczka na czarnym pasku, włosy lekko pofalowałam. Moim zdaniem wyglądałam całkiem nieźle. Usłyszałam dzwonek do drzwi, 20.30, co za punktualność. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i ruszyłam ku drzwiom.
Otworzyłam drzwi przed którymi stał Alex, uśmiechnęłam się do chłopaka i nie czekając na jego reakcję wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz.
-Łał- właśnie te słowa opuściły jego usta, co zmusiło mnie do tego, aby na niego spojrzeć.
-Coś nie tak?- zapytałam przypatrując się mu.
-Nie tak? Kelsey, czy ty wiedziałaś się w lustrze?- powiedział, a ja nie wiedziałam jak to zinterpretować- Wyglądasz oszałamiająco!- krzyknął prowadząc mnie do auta.
-Dzięki- powiedziałam czując jak się rumienię.
-Hej Kelsey- usłyszałam głosy chłopaków, którzy siedzieli w ogromnym Range Roverze, na miejscu kierowcy siedział Ash.
-Hej chłopaki- uśmiechnęłam się, bardzo ich polubiłam i cieszę się, że tak dobrze mnie przyjęli. Alex otworzył mi drzwi, usiadłam obok Willa i Matta, a mój towarzysz na miejscu pasażera.
-Wow, wyglądasz tak strasznie sekso... ładnie- zaczął Matt, ale widząc wzrok mojego brata zmienił wypowiedź. Kolejny raz czułam się zażenowana.
-Dzięki.
Reszta drogi minęła nam na wspólnych żartach i wygłupach. Po kilku minutach zatrzymaliśmy się pod ogromną willą. Ze środka dobiegała strasznie głośna muzyka, a przez szklane okna widać było tłumy bawiących się nastolatków. Willa była niezwykle nowoczesna, miała dwa piętra, białe ściany i duży ogród z basenem, mieściła się na uboczu, kolejne domy były oddalone od głównej drogi. Widząc, że chłopcy wysiadają poszłam w ich ślady. Kolejny raz zadawałam sobie pytanie jakim cudem ich na to stać? Zaczęliśmy się kierować w stronę drzwi wejściowych. Jeżeli mówiłam, że widok z zewnątrz zapiera dech, to nie wiem, jak opisać to co zobaczyłam w środku, piękny, jasny salon z wygodnymi kanapami i stolikiem do kawy, jadalnia z dużym stołem i kilkoma krzesłami, oraz śliczna kuchnia z wysepką. Zazdroszczę im, że mieszkają w takim miejscu, dla czwórki osób ten dom jest ogromny. Skierowaliśmy się do specjalnie przygotowanego barku.
-Czego się napijesz?- usłyszałam głos Matta tuż przy swoim uchu, przez co podskoczyłam- Ha ha, nie bój się mnie księżniczko, to jak? Może coś mocniejszego?- powiedział zabawnie poruszając brwiami.
-Zdaję się na ciebie- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Mądry wybór księżniczko.
***
Po jakiejś godzinie impreza rozkręciła się w najlepsze, chłopaki zniknęli mi z oczu jakieś 20 minut temu i za żadne skarby świata nie mogę ich znaleźć. Bobrze że wypiłam tylko jednego drinka. Było mi strasznie duszno, więc postanowiłam, że wyjdę na chwilę na dwór, żeby się przewietrzyć, kiedy już namierzyłam odpowiedni kierunek zaczęłam przeciskać się przez tłum spoconych nastolatków, którzy ocierali się o siebie. Będąc już prawie przy drzwiach prowadzących na taras poczułam, jak ktoś łapie mię za rękę, byłam pewna, że to któryś z chłopaków, jednak kiedy mój "napastnik" przyciągnął mnie niezwykle blisko siebie i spojrzałam w jego oczy zrozumiałam, że to ten sam chłopak, który obserwował mnie rano oraz podczas mojego powrotu ze szkoły. Byłam przestraszona.
-Witaj piękna- powiedział uśmiechając się obrzydliwie- Jestem Mark.
-Ja... muszę już iść- powiedziałam starając się uwolnić z jego uścisku, na marne.
-Gdzie się śpieszysz?- powiedział przejeżdzając swoimi zimnymi dłońmi wzdłuż mojej talii- Chyba się mnie nie boisz kochanie?- zapytał się słodkim głosem.
-Puść mnie natychmiast- odpowiedziałam udając odważną, chociaż w środku modliłam się, żeby któryś z chłopaków zauważył rozgrywającą się scenę i pomógł mi.
-Lepiej się nie wyrywaj, bo źle się to dla ciebie skończy- wysyczał do mojego ucha ciągnąc mnie na zewnątrz. Spanikowana szukałam wzrokiem kogoś, kto mógłby mi pomóc, ale nikt nie zwracał na nas uwagi, byli zajęci bawieniem się. Mark wyciągnął mnie na zewnątrz i pokierował się na tyły domu, gdzie nikt nas nie widział. Cholera, co teraz?
-A teraz kruszynko się zbawimy- powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Jego jedna ręka trzymała mnie w pasie, druga natomiast wędrowała wprost do mojej pupy. Kiedy już chciałam krzyknąć zatkał mi buzię ręką, przez co z moich ust uciekło jedynie skomlenie- Mówiłem, że wszelki opór będzie surowo karany?- zapytał po czym poczułam siarczystego policzka. Dotknęłam dłonią miejsca w które mnie uderzył, krew...
-Proszę, zostaw mnie- powiedziałam płaczliwie, ale na niego nic nie działało, wiem do czego dążył, nie chcę stracić dziewictwa w ten sposób.
-Ani mi się śni- warknął gardłowo i zaczął "obdarowywać" moją szyję pocałunkami, które wcale nie sprawiały mi przyjemności. Czułam jak mocno zaciska swoją dłoń na moim nadgarstku a drugą wsuwa pod moją sukienkę. Łzy wypływały z moich oczu strumieniami. Nagle poczułam, że chłopak został ode mnie gwałtownie odciągnięty, upadł na ziemię a mój wybawiciel usiadł na nim okrakiem i zaczął obsypywać go uderzeniami. Musiałam coś zrobić, jeszcze chwila a go zabije. Pozbierałam się w sobie i ścierając łzy podeszłam chwiejnie do mężczyzn.
-Proszę... przestań- powiedziałam żałośnie i cicho, gdyż nie było mnie stać na nic więcej. Jednak mój obrońca musiał to usłyszeć, gdyż wstał zostawiając nieprzytomnego chłopaka na ziemi.
Dopiero teraz mu się przyjrzałam, był wysoki, przez jego czarną koszulkę mogłam dostrzec dobrze zbudowaną klatkę piersiową, miał brązowe włosy postawione w nieładzie do góry i cudowne oczy, zielone i takie głębokie, w których teraz mogłam dostrzec furię. Odruchowo cofnęłam się dwa kroki do tyłu praktycznie potykając się o własne nogi. Chłopak musiał zauważyć mój strach, gdyż powoli zbliżył się do mnie. W jego oczach nie widziałam już furii...
###
Czytelniku, wiem, że pierwsze rozdziały są wyjątkowo nudne i ciężko się je czyta, ale obiecuje, że akcja niedługo się rozkręci. Po prostu musisz przez to przebrnąć. Mam nadzieję, że ktoś zagląda na tego bloga. Przepraszam, że rozdział nie został dodany wczoraj, ale niestety jestem chora i nie mogłam tego zrobić, ale postaram się dodać w tym tygodniu 2 rozdziały. Proszę o jakieś komentarza, chociażby czytam, bo chciałabym wiedzieć ile osób chce abym dalej dodawała rozdziały. Dziękuję i do następnego=)
Zawsze zapominam komentować więc robię to teraz
OdpowiedzUsuńROZDZIAŁ ZAJEBISTY JAK CAŁY TEN BLOG!!!!!!!
Trampka <3